Łaźnia Ginseng

Czy byliście kiedyś w koreańkiej łaźni? Albo na koreańskim masażu? Jeśli nie to bardzo polecam! Po raz pierwszym o tym usłyszałam bedąc w Seulu podczas naszej podróży powrotnej z Europy. Niestety nie miałam okazji aby spróbować :-( , bo wolałam odsypiać zmęczenie w hotelu, kiedy Luke oddał się tej przyjemności… Na szczęście dzięki naszym przyjaciołom dowiedzieliśmy się, ze mamy małą namiastkę tych łaźni tu w Sydney – Łaźnia Ginseng. No i tak właściwie raz na rok (głównie z okazji rozrywek urodzinowych) odwiedzam to miejsce. Ogólnie jest to mokry masaż, jako że gorące i mokre ręczniki są kilkakrotnie nakładane na ciało, i jest się polewanym cieplą wodą, pomiędzy tradycyjnymi technikami azjatyckiego masażu, włacznie z małą Koreanką chodzącą po plecach i pośladkach (jak one to robią że nic nie boli ;) ?? ) Na dodatek w każdej oferowanej terapii używane są tylko naturalne składniki. Tak że na koniec ciało przepięknie pachnie miodem, mleczkiem kokosowym, itp, itd…

2 Responses to “Łaźnia Ginseng”

  1. Ja byłam w Tureckiej. super, wymasowali nawet miejsca między palcami?!Gorąco , duszno mokro ale fantastycznie. pozdrawiam Ania.

  2. Też o nich słyszałam, że są świetne! Ale tutaj jakoś nigdzie nie widziałam. Chyba będę musiała się kiedyś wybrac do Turcji… :)

Leave a Reply